Samochód służbowy należy do najbardziej pożądanych elementów pakietu świadczeń pozapłacowych. Koszty utrzymania prywatnego samochodu są na tyle wysokie, że możliwość korzystania z darmowego pojazdu stanowi nie lada atrakcję dla każdego pracownika.
Negocjując samochód służbowy, należy jednak pamiętać o całym szeregu czynników, które mogą to świadczenie uatrakcyjnić, a których brak może spowodować jego niemal całkowitą bezużyteczność.
Źle wynegocjowany samochód może stać się tylko nieprzyjemnym kosztem, balastem, który zamiast wspierać - ciąży. Przystępując do negocjacji należy najpierw zdać sobie sprawę z własnej wartości na rynku pracy. O ile telefon komórkowy stał się świadczeniem powszechnie dostępnym, o tyle samochód wciąż stanowi benefit zarezerwowany tylko dla określonej grupy pracowników.
Poszukując zatrudnienia na stanowisku asystenta, na rozmowie kwalifikacyjnej nie należy poruszać kwestii samochodu służbowego. Trudno też będzie wynegocjować samochód szeregowemu pracownikowi działu administracji czy księgowości. Mogą starać się o niego natomiast pracownicy związani bezpośrednio z rynkiem, a zatem personel działu sprzedaży lub marketingu. W tych działach samochody służbowe przysługują nawet pracownikom zatrudnionym na niskich stanowiskach. Ogólna reguła mówi, że im wyższe stanowisko w hierarchii firmy, tym łatwiej jest go wynegocjować. Na niskich stanowiskach samochód jest przydzielany w sytuacji, gdy stanowi niezbędne narzędzie pracy. Trudno wyobrazić sobie dostawcę towaru, który nie dysponuje służbowym samochodem. W takich sytuacjach jednak jest on automatycznie przydzielany do zajmowanego stanowiska i nie stanowi przedmiotu negocjacji. O negocjacjach dotyczących samochodu możemy mówić w sytuacji, gdy jego posiadanie wiąże się nie tylko z wykonywaną pracą, ale także z prestiżem stanowiska. Na tego typu negocjacje mogą sobie pozwolić osoby starające się o posadę co najmniej kierowniczą, a coraz częściej również poszukiwani na rynku samodzielni, wysoko wykwalifikowani specjaliści.
Jeśli Twoja wartość rynkowa pozwala na podniesienie kwestii samochodu podczas rozmowy kwalifikacyjnej, należy to zrobić rozsądnie i w sposób przemyślany. Istnieje bowiem wiele różnych możliwości rozliczania służbowych aut i należy próbować wynegocjować możliwie najatrakcyjniejszą ofertę. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na możliwość używania samochodu poza godzinami pracy, w czasie prywatnym. Niektórzy pracodawcy zamykają flotę swoich samochodów na parkingach firmowych i nie dopuszczają do korzystania z aut poza pracą. Dzieje się tak zazwyczaj w sytuacji, kiedy samochody służbowe nie są przydzielone do konkretnych osób, lecz do całych działów. Tego typu praktyki nie wychodzą na dobre ani pracownikom, którzy nie mogą swobodnie korzystać z samochodów, ani samym samochodom, które pozbawione konkretnego właściciela ulegają szybszej dewastacji. Jeśli okaże się, że pracodawca dopuszcza możliwość prywatnego użytkowania służbowych aut, należy dowiedzieć się, jakie są zasady korzystania z samochodów poza pracą. Czasami bowiem pracodawcy co prawda pozwalają pracownikom swobodnie dysponować samochodami, ale za własne pieniądze.
Wszelkie podróże związane z wykonywaną pracą są oczywiście rozliczane przez pracodawcę, lecz koszty benzyny spalonej w czasie prywatnym muszą być w całości pokryte przez pracownika. Bywa jednak, że pracodawcy w całości pokrywają wszelkie koszty eksploatacji samochodu, niezależnie od sposobu jego użytkowania. Bez znaczenia wtedy jest, czy powrót do domu z pracy to już czas prywatny, czy jeszcze godziny służbowe. Takie rozwiązania wciąż jednak są oferowane na wysokich stanowiskach w hierarchii firmy. Najczęściej spotyka się narzucanie określonego limitu, powyżej którego pracownik samodzielnie ponosi koszty eksploatacji. Inaczej niż w przypadku telefonów komórkowych, limity te są zazwyczaj dosyć elastyczne i tylko ich drastyczne i nieuzasadnione przekroczenie powoduje faktyczną konieczność uiszczenia opłaty za przejechane kilometry. Wysokość limitów na benzynę jest różna i waha się w zależności od konieczności pokonywania dużych przestrzeni, ale raczej nie schodzi poniżej 400 zł miesięcznie, a najczęściej waha się w granicach 600 - 800 zł na miesiąc.
Podczas negocjacji warto także zapytać o możliwość wyboru marki wozu. Ten przywilej jednak zazwyczaj dotyczy stanowisk wysoko usytuowanych w hierarchii firmy. Jeśli okaże się, że wybór marki samochodu jest niemożliwy czy to z powodu zbyt niskiej pozycji, czy ogólnej polityki przedsiębiorstwa (często firmy pracują z wybranym dealerem określonej marki), warto spróbować wynegocjować wyposażenie dodatkowe samochodu. Stosunkowo nietrudno jest przekonać pracodawcę o konieczności posiadania ABS-u i co najmniej dwóch poduszek powietrznych. Pracodawcy są zazwyczaj dosyć wrażliwi na punkcie bezpieczeństwa swoich podwładnych. Nieco trudniej jest zracjonalizować potrzebę radia dobrej marki, zmieniacza kompaktów czy klimatyzacji, które stanowią raczej o wygodzie kierowcy niż o jego bezpieczeństwie.